PaintBrawl

Czego to ludzie nie wymyślą, żeby się tylko rozerwać (nie dosłownie, chociaż...). Zabawa znana pod nazwą Paint Brawl robi w USA zawrotną karierę, a polega na ...strzelaniu do siebie pociskami z... farby. Taki domek na żywo - prawda, że zabawne? I to jeszcze jak, szczególnie gdy gramy drużynowo i mamy do dyspozycji ciekawie zaprojektowany teren. Rzeźnia jak malowanie!

 

Uwaga drodzy Czytelnicy - dorwałem wyjątkowo obrzydliwą grę, więc zabierzcie swoje pociechy daleko od tego artykułu , gdyż zamierzam się w tym tekście wyżywać na wszystkim i na wszystkich. A może nawet trochę poświntuszę. Dziękuję za uwagę - Obiecałem mojemu partnerowi, że jak nas dorwą, to żywcem was nie wezmą (dajcie mi agrafkę!). Najpierw zetnę łepetynę sobie, potem jemu,, po czym zakopię nasze ciała w ogródku. Oczywiście dobrze wiem, że do takiej sytuacji nie dojdzie (inaczej bym mu tego nie obiecywał), bo zbyt dobrze strzelam (mój krawiec może poświadczyć! - to już trzecia gumka od majtek w tym tygodniu!), lecz powiem bez ogródek (nie ten sam, w którym zakopię ciała) - gdy ujrzałem tę grę, naszła mnie ochota na popełnienie samobójstwa. Niestety broń, którą dysponowałem do tego się nie nadawała, ale...no dobrze, po kolei. - Na początku była ciemność. Potem odpałiłem wyżej wspomnianą grę i stwierdziłem, że to coś prezentuje się wyjątkowo obrzydliwie. Nie zrozumcie mnie źle - do pewnej dawki obrzydliwości jestem przyzwyczajony, gdyż prawie codziennie oglądam w redakcji Smugglera, ale to, co zobaczyłem przerastało nawet moje możliwości precepcyjne. Sytuację uratowało (trochę) grzebanie w opcjach, bo gdy rozdzielczość podskoczyła do 800x600, było już o wiele milej dla oka. Szybka akcja na stronie firmowej (automatycznie przenosi nas tam jedna z podopcji - jeśli oczywiście macie podłączenie do netu) i kilka patchy usprawniły nieco pracę programu. Niestety nie można było nic poradzić na muzykę (oprócz jej wyłączenia), która tak rzęzi, że uszy wiedną. Psychozy można się nabawić. Zresztą może to i dobrze, w końcu trzeba wybić drużynę przeciwnika. No właśnie - do wyboru mamy mamy grę w pojedynkę lub akcję zbiorową. Obie są równie nudne. Zapomnijcie o trójwymiarowych przedmiotach, czy temu podobnych ''bajerach''. Ponadto znalazłem kilka wpadek programistów i zapewne dlatego ''tylko'' kilka, bo więcej nie chciało mi sie szukać. Na przykład na planszy ''kosmicznej'' można wyjść przez kraty w przestrzeń. Albo strzały zwisają w forum pc powietrzu. No, ale jest też kilka drobnych pomysłów, na przykład znikające w tle postacie - bardzo dobry patent. Idziecie sobie między krzaczkami, czaicie się na swoją ofiarę i nagle...jest, jest, jest, o robaczek jeden, gdzieś tam ucieka między krzaki. Gonicie w tamtym kierunku i bez przerwy w perspektywie majaczy wam sylwetka uciekiniera... ale i tak go nie dogonicie, bo zawsze zdąży wskoczyć w krzaki, w które wy wejść w żaden sposób nie możecie. A właśnie, a propos plansz: jest ich kilka, mamy możliwość wojowania po mieście, dżungli, kosmosie itp. - standard. Jest też sporo rodzajów broni (a jeszcze więcej po zainstalowaniu jednego z patchy). W sumie całkiem spora kolekcja, szkoda tylko, że wszystkie działają prawie tak samo. Grywalność? Jaka grywalność? Większą grywalność ma gra w bierki. Nie wiem, może po prostu ta gra do mnie nie trafia - bo przeciwnik nie zostaje rozrerwany na krwiste kawałki, tylko umazany niebieską, lub w najlepszym wypadku czerwoną farbą, natychmiast się poddaje - ale wątpię, czy moje spostrzeżenia w tej kwestii są odosobnione. No dobra, mam jeszcze jedno usprawiedliwienie - gra ma prawie roczek, ale to już naprawdę wszystko. Dodam jeszcze, że produkt ten należy do serii (o matko jedyno!). W sumie całość (z zaprezentowaną tutaj - patrz wcześniej: strona firmowa producenta) składa się z ośmiu części. Znajdziemy tam między innymi jazdę na byku , deskorolce, sporty zimowe, rodeo, tenis itd.

 

Jakieś konkluzje na zakończenie? Hmm...klasyczny ''dziadziuś Doom'' bije PaintBrawl na głowę, pod każdym prakytycznie względem, więc lepiej zapoznajcie się z klasyką, więcej na tym zyskacie. Ech! Dawno już tak sobie nie pojeździłem po żadnej gierce! Od razu lepiej! Jeszcze tylko uduszę gumowego kurczaka i mogę iść spać. Ciał! (nie mylić z ciałami w ogródku).